niedziela, 21 września 2008


na mentalnych walizkach.
patrze na inne nie decydując się na swoje.
przeczekiwanie. poprawiam co chwilę włosy.

w moim łóżku śpi . Ja mam kołdrę białą, on niebieską. Białej nie chciało mu się szukać.
Małe rzeczy wyznaczają ton całości. Ton(aż!).




wtorek, 2 września 2008

wtorek, 26 sierpnia 2008

Miazmaty

W 1980 roku spotkania Beate Bartel, Gudrun Gut, Blixy Bargelda i N.U. Unruha zapoczątkowały Einstürzende Neubauten. Beate i Gudrun odłączyły od tego składu dość szybko, tworząc zespół Mania D. Później Gudrun z Bettiną Köster grały pod nazwą Malaria.


Malaria Your time to run

W końcówce lat 80 i na początku 90 Gudrun stała na czele berlińskich kobiecych kapel: Matador and Madame Bovary. W 1988 założyła wytwórnię Moabit Records, skupiającą się na kobiecym graniu.


Fragmenty dokumentu z lat 80 "Girls Bite Back". Bettina Koster, Beate Bartel i Gudrun Gut.

Jeden z ostatnich projektów Gudrun to The Ocean Club. Pierwsze CD (2004, Intercord/Alternation Rec) to jej muzyka i głosy: Anity Lane, Ingi Humpe, Myry Davies i Blixy Bargelda.


Yadi Yadi - senny głos Anity Lane i twardy Gudrun Gut

W 2007 Gudrun wydała 'I put a record on' z Move me - kawałkiem, który tkwi w mojej pamięci od kilku miesięcy. Album ukazał się w wytwórni Monika Enterprise, której Gudrun jest założycielką. Co jeszcze ukazuje się w Monika Enterprise można sprawdzić tu. A jest to m.in. Burka Band - 'pierwszy afgański girlsband', który w 2003 roku narobił szumu w mediach.


Gudrun Gut - Move me

Gudrun Gut zaczęła współpracę z Myrą Davies w 1991. Połączenie głosu z Vancouver i berlińskiej muzyki dało nowojorski efekt, czyli coś, co brzmi trochę jak Laurie Anderson. Od tamtego czasu ukazały się 3 albumy zatytułowane Miasma.


Miasma - Myra Davies i Gudrun Gut - Taxi



Princess z tekstem na podstawie teorii psychoanalitycznych Karen Horney

1 sierpnia 2008 wyszła EP Myry Davies 'The girl suite', a wkrótce po niej LP Cities + Girls. Fragmenty do odsłuchania tu.



'My friend Sherry' o podziemiu aborcyjnym w połączeniu z chwytliwym podkładem można posłuchać tu. Tekst poniżej:

"Back in the early Sixties, in those oh so 'Happy Days'…

Chorus: My friend Sherry with her red dress on, she could do the shimmy all night long. Sherry Baby won't you come out tonight? Tell your mom everything is all right.

But it wasn't all right back in the early Sixties, in those oh so 'Happy Days'.
No birth control. Criminal abortion (Russian roulette) was the only game in town. Many a girl took that chance. Sherry did. Here's how it went in those oh so 'Happy Days'.

The girl finds a doctor, agrees on a price, rents a motel room — doesn't have to be nice. Sheets and towels her mother won't miss and her best friend has to agree to assist cause the deal with the doctor is, if things go wrong, he's going to run. The best friend is there to call 911.

Spread-eagled on a table in a cheap motel room, waiting for the drugs to kick in, she wonders if it's Door Number One or Door Number Two. With God, the odds always favour the house. To stop the thought that she might die, she tries to think of lemon pie. Mom. How upset she'd be if she knew what's happening to me. Oh, I forgot, in case I die, I wish I'd said Goodbye. Opps! Now she needs to throw up. And all the while the doctor's poking around down there, trying to make enough of a tear to bring on a miscarriage and not a hemorrhage.

If all goes right, there's no need to run. No call to 911. The doctor splits. The girl goes to Emergency, feeling ill of course. But she doesn't care. She's got her life back. That's not how it went for my friend Sherry.

(Chorus)

Sherry couldn't find a doctor so she settled for a med student knowing, if he punctured 'x' instead of 'y', she could die. And she did. At seventeen, Sherry Baby was dead.

Help me out here. Why in God's name does anyone what to go back to that?

(Chorus)"

Obecne Gudrun prowadzi dwugodzinną audycję, trwającą od 1 do 3 w nocy z niedzieli na poniedziałek w berlińskim Radio Eins.

poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Śląski Central Park

Tomek, co to go ostatnio spotkałam w pociągu jadącym z Suchej do Krakowa, trafił do Chorzowa z holgą. A potem z mikrofonem.
Z nudów zapewne.
Efekt tu.

Ostatnio kolekcjonuję zbiegi okoliczności.

środa, 6 sierpnia 2008

krótkie wakacje w Stilo

Październikowa pogoda, 3 dniowy urlop. 1800 km, prawie 150 litrów benzyny. Ryba smażona i frytki. Sztorm, drzewo pękające w nocy na polu namiotowym. Zupa marchwianka. Dawno nie pita herbata z cytryną i cukrem.
Stilo.
Bajery bałtyckiej riwiery.

sobota, 26 lipca 2008

Len Lye, Cavalcanti, Britten i Auden, czyli brytyjska awangarda filmowa



Film 'A colour box' powstał w 1935 na zamówienie brytyjskiej poczty.

W CSW można było - przy okazji wykładów towarzyszących wystawie o Themersonach - obejrzeć inne filmy, które powstały z budżetu poczty: 'Coal Face' Cavalcantiego oraz 'Night mail' w reżyserii Watta i Wrighta. Przy obydwu pracował W. H. Auden, a niesamowitą zresztą muzykę skomponował Benjamin Britten. Night Mail można zobaczyć w całości na Youtube.
A wiersz Audena ilustrowany muzyką Brittena znajduje się tu.

bajo blog

Bajo zrobiła wrzutę na swoim blogu. Jestem tam w dwóch i pół odsłonach. Pół, bo na jednym ze zdjęć reprezentuje mnie stopa.

piątek, 11 lipca 2008

Antologia Polskiej Animacji Eksperymentalnej

Polskie Wydawnictwo Audiowizualne wydało trzeci album z serii poświęconej filmowi animowanemu. Tym razem jest to antologia polskiej animacji eksperymentalnej. Szczegółowa lista filmów znajduje się tu. Wyboru dokonał Marcin Giżycki. Na jego liście oczywiście znaleźli się m.in. Themersonowie, Lenica, Borowczyk, Rybczyński, Antonisz i Kucia.

niedziela, 6 lipca 2008


Obiad zjadłam w towarzystwie Laurie Anderson.
Big Science ma tyle samo lat co ja.

sobota, 5 lipca 2008

Made in Podgórze

6 lipca - czyli w niedzielę - od 10 do 20 na Rynku Podgórskim można będzie zobaczyć i kupić rzeczy stworzone przez rzemieślników, którzy w tej dzielnicy mają swoje warsztaty.
Ciekawa jestem, czy będzie to standardowy odpustowy kicz, typu obrazki na szkle i aniołki z masy solnej, czy rzeczywiście mamy się czym pochwalić, tylko o tym nie wiemy.
Zainteresowanych odsyłam do tekstu Reni Radłowskiej.
Lista wystawców tu.

lektury bez śniadania. moje nowe życie.

Po wizycie na placu na stawach i w almie, zakupieniu: kawałka łososia dla jednej osoby - zjem go tak jak ostatnio, z serkiem kozim - , schabu na pieczeń, kremu musztardowo- miodowego (element marynaty do schabu), botwinki, brzoskwini, małego koszyczka malin, kilograma czereśni, garści pięknych smukłych fioletowo-granatowych winogron, kilograma bobu, wstąpiłam do consonni na kawę z miodem i ciastko. Wciśnięta za ekspres do kawy przejrzałam rzepę, wzrok zatrzymał się na chwilę na rzeczy o książkach, szybko pobiegł dalej i skupił się na pół minuty czytając o kulinarnych sposobach na upał.
Postanowiłam, że będę o siebie dbać. Co z tego, że jestem sama. Nie jedzenie nie jest równoznaczne z samowystarczalnością. Jestem sama, tak zdecydowałam i ma mi być z tym dobrze! Trudno, ku zgrozie pani na rybnym, będę kupować małe kawałki filetu z łososia. 5 plasterków wędliny. Garść winogron. Mały koszyczek malin. 1 brzoskwinię.

Ale miałam pisać o czymś innym. Zwykle czytanie rubryki hit/kit w wysokich obcasach niesie ze sobą mieszane uczucia. Tym razem Paulina Reiter pisze o albumie Mass Kotek "Miau, miau, miau", ale staje się to pretekstem do napisania o tym, żeby nie czuć się lepszym tylko dlatego że ma się inną świadomość, zaplecze kulturowe i marzenia. A to zawsze mi w polskim wydaniu feminizmu przeszkadzało. Mnie kobiety, o których pisze Reiter, a śpiewają Mass Kotki fascynują i przerażają. Nie mam jednak dostępu do ich świata i ich pragnień, ich rozczarowań, ich złudzeń, ich radości i problemów. A kropką nad i jest tekst "dziewica na sprzedaż". To już drugi dobry numer obcasów pod rząd.

Wstaję z kanapy, którą przesunęłam pod okno. Tym znudzonym opcją shuffle i swoją biblioteką muzyczną, polecam radio FM4. Pisałam już o nim wcześniej, ale słuchałam ostatnio raczej połamanego Shirley and Spinoza.

PS. Wiem, że właściciel kolarki, którą bez pardonu zaparkował na moim przewróconym obok almy rowerze nie czyta tego bloga, ale inni właściciele rowerów czytają. Błagam, nie utrudniajmy sobie nawzajem życia. To naprawdę trudna rzecz, wyrwać zakleszczony rower, podczas gdy ten, który trzyma go w uścisku jest przymocowany do słupa sztywną blokadą. Jedną ręką trzeba podnieść cudzy rower, drugą wyszarpać swój, wściec się że pedał kolarki zaklinował się przy zębatce. Kobietę, która ma słabszy dzień może to doprowadzić do płaczu. Ja klęłam siarczyście. Wyprzedzam pytanie - nie, żadna z 20 przechodzących osób, nikt spośród tych stojących na przystanku nie zaoferował mi pomocy.

środa, 2 lipca 2008

I had not done so for a whim


ukradłam to Pawłowi. nie mogłam się powstrzymać. to jest mój rysunek teraz właśnie. fragment 'The Osbick Bird' Goreya. dziękuję.

An osbick bird flew down and sat on Emblus Fingby's bowler hat.
It had not done so for a whim, but meant to come and live with him.
On Fridays Emblus played the flute; the bird now joined him on a lute.
The top of the zagava tree was frequently where they had tea.
They sometimes strolled beyond the town in time to watch the sun go down.
The cards got battered past repair as they played double solitaire.
And after that they would not speak to one another for a week.
They went to Periboo by car and places twice again as far.
In winter they were both discreet and wore galoshes on their feet.
Upon the river Oad the two were often seen in their canoe.
The years passed by in pressing weeds and making bell-pulls out of beads.
And when at last poor Emblus died the osbick bird was by his side.
He was interred; the bird alone was left to sit upon his stone.
But after several months, one day it changed its mind and flew away.


wtorek, 1 lipca 2008

Esbjörn Svensson Trio

Esbjörn Svensson zmarł podczas nurkowania, miał 44 lata.





Nie umiem nic ważnego napisać.

sobota, 28 czerwca 2008

wtorek, 24 czerwca 2008

ostatnio przeczytane

wpis z soboty 14 czerwca tu


A z łąki nieopodal mojego domu dobiega "O, Ela.. Straciłaś przyjaciela.."
I to nie jest żart.

poniedziałek, 16 czerwca 2008

Anioły w Ameryce w lipcu w Warszawie

Spektakl Warlikowskiego Anioły w Ameryce zostanie zagrany 4 -6 lipca, 8-11 lipca. Szczegóły tu.

Udało mi się zobaczyć je dzień po premierze. I mam nadzieję, że uda się w te wakacje.

Factory 2 - nuda i ekshibicjonizm

Widziałam w sobotę Factory 2, lupowskie impresje na temat bywalców warholowskiej Fabryki. Zapisałam sobie na bieżąco odczucia. Nie będę nic dopisywać, mimo pierwotnych planów. W przyszłym sezonie bis...

Początek. Lupa/Warhol kpi, wciągając w chimeryczną, narkotycznie rozbudzoną, atmosferę. Jednocześnie chciałoby się czuć bezpiecznie i po prostu podglądać. Biegające po suficie światełka, śliczna srebrna scena. Przy włączonych światłach, oświetlonej widowni, ustanawia się widza.

Pomiędzy improwizacjami, krzykami, projekcjami video mamy Warhola, który jest bardziej obserwatorem, niż inicjatorem wydarzeń. Ma się wrażenie, że największą przyjemność sprawia mu to, na co w tej właśnie chwili ma ochotę, naklejanie srebrnych gwiazdek. Jego sztuka staje się przypadkiem, ze znudzenia. Andy gubi się między sobą, a rolą, w jakiej widzą go osoby biorące udział w jego eksperymentach. To pęknięcie wyczuwają Viva i Paul. Kapryśny Warhol im również się wymyka.


Tim Buckley - Sweet Surrender

Świadomość obserwowania drastycznie zmienia rzeczywistość. Zwraca uwagę scena Edie i Paula, w której on próbuje utrzymać granice, wcisnąć pauzę w odgrywaniu rzeczywistości. Prowadzić nudną rozmowę.

Lupa nie imituje energii filmów Warhola. Bawi się wyobrażeniami, śmiesznościami, obsesjami, autokreacjami bywalców Fabryki. Ale gdy po scenie Coca cola i śmierć Lupa stawia widza na przeciwko prawdziwych bohaterów Fabryki (w fragmencie Chelsea Girls oraz Women in Revolt), odczuwa się w nich coś innego niż teatrze Lupy.

Przeglądając blogi, których autorzy przeglądają allegro znalazłam to:

Śliczne, prawda?

niedziela, 15 czerwca 2008

Arvo Pärt

Kraków, 19 czerwca 2008 r. czwartek, godz. 19.30,
Kościół OO. Augustianów, ul. Augustiańska 7

sobota, 14 czerwca 2008

straciłam zapał.
bawię się żółtą gumką recepturką.
można ją zawinąć wokół wszystkich palców.
można na niej grać na złość kotu.